czwartek, 26 czerwca 2014

Rozdział 4. To trochę długa historia.

" -Może cię podrzucę ? "
To były jego ostanie słowa zanim wsiadłam do jego srebrnego Mercedesa.
- Ulica Waszyngtona. - powiedziałam zanim on zdążył zapytać.
- Spoko. - odpowiedział krótko , skupiając swój wzrok na drodze.
- Kto wtedy do ciebie zadzwonił ? - wypaliłam.
- A co cię to tak obchodzi ? - zapytał nie odrywając wzroku z jezdni.
- No nie wiem , po prostu jestem ciekawa , a po za tym wiem że chodziło o mnie. - powiedziałam , a on zmarszczył brwi i spojrzał na mnie...zdziwiony ???
- Co ?- zapytał przez śmiech.
-Wiem że o mnie rozmawialiście.-wiem że słyszał, ale i tak powtórzyłam.
-Chyba ci się coś pomyliło.-powiedział nadal się uśmiechając.
-Nie jestem głupia!-krzyknęłam zezłoszczona.
-Nie takim tonem!-warknął.
Do końca jazdy już ze sobą nie rozmawialiśmy. Gdy się zatrzymał na znajomej mi ulicy, od razu wysiadłam trzaskając drzwiami.


***Perspektywa CeCe***
Siedziałam tam i nie wiedziałam co mam zrobić. Nie wiem gdzie jestem i w dodatku właściciele tego domu są tutaj, a ja ich kompletnie nie znam i nie wiadomo kim oni do cholery są. No po prostu super!
Chodziłam po pokoju z nerwów i próbowała wymyślić jak stąd uciec.Nic mi nie przychodziło do głowy.
Nagle usłyszałam jak drzwi się otwierają, a ja zamarłam i nie mogłam się ruszyć.Spojrzałam tylko w tamtą stronę z przeżoną miną.
W drzwiach stanął chłopak około piętnastki z kasztanowymi włosami. Był ubrany w jeansy i czarną koszulkę. Na jego szyi wisiał łańcuszek. Wciąż wpatrywałam się w niego w osłupieniu kiedy on podszedł do mnie bliżej, a ja się lekko cofnęłam.
-Widzę, że już wstałaś.-wreszcie przemówił.
-Taaa....-mruknęłam.Nie wiedziałam co mam powiedzieć.Wreszcie zdobyłam się na odwagę i zapytałam-Co ja tu robię ?
-To trochę długa historia.-powiedział przeczesując dłonią swoje gęste włosy.
-Mam czas.Możesz opowiadać.-stwierdziłam.
-No dobrze.Może usiądziemy ?- zaproponował wskazując na łóżko, a ja kiwnęłam tylko głową.-A więc to było tak....Byliśmy z kumplami w klubie, żeby się trochę zabawić. Postanowiliśmy, no wiesz...wyrwać jakąś laskę i tak się znaleźliśmy się na parkiecie. Nagle twoja przyjaciółka wpadła na mojego kolegę, razem uznaliśmy że jesteście zbyt najebane... No więc pomyśleliśmy żeby was zabrać ze sobą bo raczej nie wróciłybyście w takim stanie. I ustaliliśmy że ty pojedziesz ze mną i ze Jerry'm do mnie, a twoja przyjaciółka pojedzie z Jasonem i Nate'em do Jasona. Mieliśmy w planach was przenocować, a potem odwieść do domów.-zakończył swoją opowieść.
Nie wiedziałam do powiedzieć więc milczałam z wzrokiem wbitym w ziemię.
-Nic nie powiesz?-zapytał.
-Nie pomyślałeś że rodzice mogli się o nas martwić?-zapytałam wreszcie patrząc mu prosto w oczy.
Od razu spuścił głowę na te słowa, a ja sięgnęłam do kieszeni po swoją komórkę.Czułam jak na mnie spogląda nadal ze spuszczoną głową. Spojrzałam na wyświetlacz. Nie mam żadnych nieodebranych połączeń, ani żadnych smsów. Jak to ? Spodziewałam się jakieś 500 nieodebranych połączeń, a 400 smsów. Dopiero teraz przypomniałam sobie że moja mama ma nocną zmianę i pewnie nie zauważyła że nie było mnie w domu na noc.
-Masz szczęście że moja mama do mnie nie wydzwaniała.-oznajmiłam.
-Wynagrodzę ci to jeszcze nie wiem jak, ale to zrobię.Na początek zacznę od odwiezienia cię do domu.-powiedział unosząc głowę i patrząc mi w oczu ze....skruchą.
-Dobrze.-wstałam gwałtownie przewieszając przez ramię torebkę.Spojrzał na mnie i po chwili także wstał.
Zeszliśmy na dół, tam poznałam jego kumpla. Jest to niewysoki brunet o piwnych oczach. Ma na imię Jerry, a na nazwisko Martinez. Przy okazji dowiedziałam się że ten brązowowłosy chłopak który miał mnie teraz odwieść nazywa się Logan Hunter. Wyszliśmy z jego domu, wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy pod mój dom.

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~  ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Co o tym sądzicie ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz