Obudziły mnie ostre promienie na mojej twarzy. Powoli podniosłam powieki i ujrzałam przed sobą siedzącego na krześle mężczyznę. Początkowo myślałam że patrzy na mnie , ale gdy uniosłam lekko jego czarne okulary zobaczyłam że jego powieki są zamknięte. Po cichu zeszłam z granatowego łoża i zaczęłam się zastanawiać co zrobić. Obudzić tego chłopaka i wypytać go co ja tutaj robię czy może lepiej po cichu uciec stąd ? Sama nie wiem niby lepsza jest druga opcja , a co jak przez przypadek (tak jak to często jest w filmach) zrzucę np. jakiś wazon lub coś w tym stylu , robiąc przy tym wielki hałas , a on się wtedy obudzi i się na mnie zezłości. Boję się nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Nie mam zielonego pojęcia gdzie jestem , moja mama pewnie się teraz o mnie martwi i niedaleko mnie siedzi jakiś gościu , który może się w każdej chwili obudzić i mi coś zrobić. A co jest w tym wszystkim najgorsze , że nie ma tu ze mną mojej przyjaciółki. No po prostu zajebiście. Jest mi czego zazdrościć: "głupoty". Najszczersze gratulacje dla Rocky Blue , najgłupszej i najbardziej nieodpowiedzialnej dziewczyny jaką kiedykolwiek widział świat. Dobra może zamiast się obwiniać , zacznę myśleć jak się stąd wydostać. Chyba mam pomysł. Rozejrzałam się czy może się nie przebudził i cichutko podeszłam do okna. Spojrzałam przez nie i z ulgą odetchnęłam , że czarnowłosy chłopak mieszka na parterze. Wiem może to trochę szalone , ale czy mam jakieś inne wyjście ? Idiotko ! Masz drzwi , a nie oknami będziesz wychodzić! - odezwał się mój głupi głos w głowie , ale może i on miał rację. Może lepiej byłoby po prostu wyjść drzwiami , jak normalny człowiek.
- Ale trudno teraz nie ma już odwrotu- szepnęłam sama do siebie , siedząc już na parapecie z nogami zwisającymi w dół , mój wzrok został utkwiony w zielonej trawie , która znajdowała się niedaleko mnie.
Już miałam skoczyć w dół , kiedy poczułam silne szarpnięcie w tył. Nim się obejrzałam leżałam już na zimnej podłodze , patrząc w blado-zieloną ścianę. Wstałam "otrzepując się" i zastanawiałam się co się stało.
- Chciałaś mnie zostawić.- usłyszałam za sobą i gwałtownie się odwróciłam w tamtą stronę.
Spostrzegłam przystojnego bruneta , który patrzył na mnie z założonymi rękami na klatce piersiowej.
- Gdzie ja jestem ? - spytałam bez zastanowienia.
- U mnie w domu , a tak dokładniej w moim pokoju.- zaśmiał się bezczelnie. Aż chciałam go uderzyć , ale bałam się że odda mi tym samym.
- A tak w ogóle jak się nazywasz ślicznotko ? - zapytał z obleśnym uśmiechem.
- Rocky. - odpowiedziałam grzecznie , ponieważ przyznam trochę się go bałam.
- Jason. - powiedział.
- Co ja tu robię ? - zapytała rozglądając się dookoła.
- Aktualnie stoisz i ze mną rozmawiasz.- i znowu ten wredny śmiech. Czy on sobie ze mnie kpi ?
- Nie rób sobie jaj.- powiedziałam trochę już wkurzona.- Gadaj.- powiedziałam odważnie i trochę groźnie.
- Mmmm , bezczelna. Lubię takie.- uśmiechnął się , a po chwili dodał :- Jeśli tak bardzo chcesz wiedzieć o co w tym wszystkim chodzi no to ci powiem.- przerwał na chwilę , ja pokiwałam głową , a on kontynuował. -Mój przyjaciel poprosił mnie , żebym się tobą zaopiekował. A on z moim drugim przyjacielem , teraz siedzą z twoją koleżanką. Więc proszę nie utrudniaj mi tego uciekając stąd , dobrze ?
- Co ?? CeCe ??
-Nie wiem jak ona się nazywa. - po tych słowach usłyszałam jakąś piosenkę zespołu coś w stylu Metallica.
Okazało się że to jego telefon dzwoni.
- No co tam ?
-..........
- Jaka ?
-..........
- Ale jak to ? Jaja se robisz ? To nie w twoim stylu.
-..........
- No mam nadzieję. - powiedział wywracając oczami.
-..........
- Spoko. Nara.- rozłącza się spoglądając na mnie.
- Kto dzwonił ? - pytam od razu. Nie wiem czemu ja jestem taka odważna , powinnam się teraz bać że coś mi zrobi. Oczywiście nie uzyskałam odpowiedzi.
Chłopak uśmiechnął się do mnie fałszywie i położył swoją obleśną dużą łapę na moim policzku , którą od razu zamierzałam strącić ale on był ode mnie o wiele silniejszy.
- Musimy się już pożegnać , słonko. - powiedział udawanym smutnym głosem , a mnie zemdliło na słowo "słonko".
- Nie dotykaj mnie ! - nareszcie udało mi się zrzucić jego dłoń z mojej twarzy.
- Spokojnie nie bądź taka agresywna.
- To zostaw mnie w spokoju. - mówię coraz bardziej zezłoszczona.
- Dobra , dobra już spokojnie. Możesz już iść do domu , bo wiem że nie chcesz ze mną przebywać.
- Dziękuje. - powiedziałam wciąż z grymasem na twarzy.
Jason zaprowadził mnie do wyjścia , a gdy już chciałam odejść usłyszałam :
-Może cię podrzucę ?.....
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
No i jak rozdział ? Wyrażajcie opinie w komentarzach.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz