sobota, 12 lipca 2014

Rozdział 5. To czemu nas wypuścili?

***Perspektywa CeCe***
Kiedy weszłam do mieszkania od razu rzuciłam się na moją kanapę.Głęboko westchnęłam i zaczęłam się zastanawiać nad tą całą sytuacją. Według mnie to jest dziwne że oni nie chcieli nam nic zrobić. W ogóle że byli tacy mili. Zbyt mili. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie chętnie zwlekłam się z wygodnego wyrka i podeszłam w miejsce z którego wydobywał się dźwięk. Otworzyłam drewniane drzwi z impetem, za nim stała moja sąsiadka z moim bratem. No tak, dopiero teraz sobie przypomniałam że zostawiłam go u pani Edwards.Pani Edwards była miłą staruszką, która mieszkała piętro wyżej. Czasami kiedy nie mieliśmy z kim zostawić Flynna, zaprowadzaliśmy go do niej. Starsza kobieta, która stała przede mną była teraz najwyraźniej zła.
- O, dzień dobry pani Edwards.-uśmiechnęłam się niewinnie.
-CeCe!....-powiedziała surowym tonem.-Miałaś zabrać brata o 13.00, a jest 15.00.
-Bardzo przepraszam panią. Obiecuję że to nigdy się już nie powtórzy.-oznajmiłam ze skruchą.
-No mam taką nadzieję.-słyszałam w jej głosie powagę.-Do widzenia.-powiedziała i odeszła.
-Do widzenia.-szepnęłam sama do siebie.
Kiedy jedenastolatek przekroczył próg mieszkania, ja powróciłam na swoje poprzednie miejsce. Chłopiec od razu udał się do swojego pokoju nie pytając o nic, co mnie bardzo ucieszyło. Nie miałam ochoty na żadną rozmowę. No, może po za jedną...
-Halo?-usłyszałam w telefonie.
-Hej Rocky. Gdzie jesteś?-martwiłam się gdzie się teraz podziewa.
-Jestem w domu. A ty?
-Też.
-Zaraz będę.- wiedziała o co mi chodzi. Rozumiałyśmy się bez słów.
-Ok.-rozłączyłam się.
Po chwili przez okno weszła brązowowłosa fajnie ubrana

-Hej.-przywitałyśmy się buziakiem w policzek.

-Hej.
Rozmawiałyśmy o tym co się dzisiaj u nas wydarzyło.Dowiedziałam się że poznała natrętnego gościa o imieniu Jason. Ja natomiast opowiedziałam jej o Loganie i Jerry'm.
-Myślisz że oni na pewno mieli co do nas dobre zamiary?-zapytała kiedy skończyłam.
-Ja też się nad tym zastanawiałam.I szczerze myślę że to nie prawda.
-To czemu nas puścili?-zapytała.
-Nie wiem...-miałam coś jeszcze powiedzieć, ale zadzwonił mój telefon. Szybko chwyciłam komórkę do ręki. Zamurowało mnie kiedy przeczytałam napis "Logan". Przecież ja nie dawałam mu mojego numeru, ani on nie dawał mi. Przez jakąś minutę lub dwie, wlepiałam moje gały w ekran nie dowierzając.
-CeCe? Kto to?...-głos Rocky wyrwał mnie z chwilowego transu.
Nie zdołałam wydobyć z siebie dźwięku, więc dziewczyna spojrzała mi przez ramie, po chwili usłyszałam cichy głos szatynki
-To on??


~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Trochę krótki no nie ? Ale obiecuje że następny będzie dłuższy.



-O boże.^^6&&&

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz