***Perspektywa Logana***
Siedzieliśmy z chłopakami u mnie w pokoju i obmyślaliśmy nowy plan działania.
-Chłopaki skupcie się okej? Ma ktoś jakiś pomysł?-próbowałem ich ogarnąć jakoś.
-A czemu akurat je musimy wziąć?-zapytał nagle Jason.
-A kogo ty byś chciał wziąć co? Może mi powiesz?-zapytałem już lekko wkurwiony.
-No nie wiem. Jest wiele ładnych dziewczyn, no nie?- próbował nas przekonać, ale ja wiedziałem o co mu chodzi.
-Czyli ta szatynka ci się podoba? To o to ci chodzi no nie?- zapytałem choć byłem tego pewien.
-Oczywiście że nie, pojebało cię?- zapytał wkurzony- Po prostu, nie obraź się ale te dwie co mówiłeś że są takie piękne i że idealnie się nadadzą, one niestety urodą nie grzeszą. A po za tym nie wiem czy one się znają na tych sprawach- zakończył a ja parsknąłem śmiechem, kiedy już chciałem skomentować jego wypowiedź Nate mi przeszkodził.
-Ej stary! A pamiętasz jak mówiłeś nam że ta laska ma już dość naszego Cazzo-zaśmiał się blondyn najwyraźniej mówiąc do mnie. Ja się zaśmiałem przypominając sobie jak powiedziałem to chłopakom.- No co nie przypominasz sobie Jase jak męczyłeś tą dziewczynę telefonami.- zapytał "zdziwiony" Stronzo.
-Ale to dlatego bo zostawiła coś u mnie i chciałem jej oddać.-nagle wstał chodząc nerwowo po moim pokoju.
-Tak? A co takiego zostawiła? Od kiedy ty taki miły się zrobiłeś? -zapytał rozbawiony Nate.
- Dobra spokój.-przerwałem za nim wybuchłaby bomba, zwana także 'Jason'.- Po co mamy tracić czas na takie pierdoły. Powtórzę po raz ostatni. Jaki mamy plan?-zacząłem się nieco niecierpliwić. Cazzo chyba postanowił siedzieć już cicho. Stronzo także nie pałał się do rozmowy. Spojrzałem się z nadzieją na Jerry'ego który dotąd w ogóle się nie odzywał.
-Może zostawmy to tak jak jest. Najpierw zaprzyjaźnimy się z nimi. Potem wprowadzimy w życie punkt B, czyli sprawimy że te dwie panienki się w nas zabujają. To spowoduje że będą nam jeść z ręki. Będą tak zakochane że zrobią to o co je poprosimy.-powiedział to tak jakby to było logiczne.
A logika u latynosa nie wchodzi w grę. Zastanawiałem się chwile analizując jego słowa.
-To będzie za długo trwało. Nie mamy tyle czasu. Liczy się każda minuta.-oznajmiłem zgodnie z prawdą. Chciałbym żeby to było takie proste jak wyobraża to sobie Defic. Niestety to by za długo trwało. Jason miał trochę racji, ale on to robi bo podoba mu się ta dziewczyna. W prawdzie mogliśmy wziąć kogoś innego, ale po co skoro już mamy dwie gorące laski. Wybór innych nic by nie zmienił, bo nie sądzę byśmy znaleźli kogoś kto by się zgodził.
-Mam chyba lepszy pomysł.-odezwał się zrezygnowany Jase.
-Czyżby wrócił Cazzo, którego znam?- zapytał zaciekawiony Nathan.
-Taa.- odpowiedział niechętnie.
***Perspektywa CeCe*** (w tym samym czasie)
Siedziałam z Rocky u mnie i razem oglądałyśmy dramat romantyczny którego tytułu już nawet nie pamiętam. Zostało zaledwie 10 minut do końca, a my tonęłyśmy w swoich łzach. Musiałam jej jakoś wynagrodzić brak czasu, przez spotkania z Loganem i rozmowy z nim przez telefon, więc postanowiłyśmy zrobić sobie dzisiaj taki dzień tylko dla siebie.
- Nie!!! To nie może się tak skończyć!! Oni byli sobie pisani!!-wydarła się Raquel.
-Czemu on ją zostawił?!! Ona się dla niego tak poświęciła, a on nawet tego nie doceni. Dupek.- płakałam z przyjaciółką nad rozstaniem Lukasa i Isabelli.
Na szczęście to tylko film, bo inaczej udusiłabym Lukasa. Jak mógł zranić biedną Isabelle. Po latach pięknej przyjaźni, a potem związku on zrywa z nią gdy dowiaduje się że Isabelle ma raka. Zasrany tchórz. A na dodatek ona dla niego porzuciła studia, wyrzekła się rodziny oraz zerwała kontakty ze swoją przyjaciółką.
Z ulgą odetchnęłam, gdy ujrzałam napisy końcowe. Szatynka, która nie dawno siedziała tuż obok mnie zniknęła ze swojego miejsca. Chwilę później pojawiła się z pudełkiem dodatkowych chusteczek, bo tamto już się dawno skończyło. Dziwię się że jeszcze nie skończyły się nam łzy.
-Dobra to jaki teraz oglądamy?- zapytałam wycierając łzy chusteczką.
-Może teraz dla rozładowania smutku po tamtym filmie, komedia. Co ty na to?-zapytała ze swoim uśmieszkiem.
- Dobrze ty wybierz, a ja pójdę przygotować popcorn.- wstałam i udałam się do kuchni.
Kiedy wsypałam gotowy popcorn do miski i już miałam wracać do salonu, poczułam wibracje w kieszeni a po chwili piosenkę This is how it do- Katy Perry. Na ekranie telefonu ujrzałam wyraźny napis Logan♥.
-Kto dzwoni?- zawołała Rocky.
-Yyy... nikt taki.-szybko rozłączyłam. Wzięłam miskę z popcornem i wróciłam do przyjaciółki.
-To co wybrałaś?-zapytałam udając że nic się nie stało.
-Duplex, kto dzwonił?-ehh ona już taka jest uparta. Odstawiłam miskę na stolik i zastanawiałam się nad odpowiedzią.
-Yyy..-w tym momencie mój telefon znowu dał o sobie znać, a raczej osoba która dzwoniła.
-Pokaż mi to.- rzuciła się na mnie, chcąc odebrać mi komórkę.
-Nieee, to nikt taki.-nadal się wypierałam, przez naszą "bujkę" o telefon chyba przypadkowo kopnęłam miskę z popcornem, przez co czułam ciepłe masło na stopie. Nie przyjemne uczucie. Nagle na moje nie szczęście poczułam że nie mam już w dłoni mojego skarbu. No co? Tak, nazywam mój telefon skarbem. Buty też i torebki i wszystkie ubrania. Dobra nie ważne.
Telefon przestał dzwonić, a Rocky odłożyła go obok przewróconej miski. Cały popcorn walał się po podłodze.
-Miał być dzisiaj dzień bez Logana.- powiedziała.
-Nic nie poradzę na to że do mnie dzwoni.- wzruszyłam ramionami.
-Równie dobrze można zrobić tak.- wzięła moją komórkę i wyłączyła.
-Nieee- teraz to role się odwróciły, bo to ja się na nią rzuciłam.
-Nie ma innej opcji.- stwierdziła, odpychając mnie lekko od siebie.
-Mogę mu chociaż napisać sms'a że nie mogę rozmawiać?- zapytałam z nadzieją, choć wiedziałam że jestem na przegranej pozycji.
-Chyba znasz odpowiedź.- spojrzała na mnie surowym wzrokiem i skrzyżowała ręce na piersiach.
W tej samej chwili usłyszałyśmy dźwięczny głos dzwonka do drzwi. Poszłam otworzyć myśląc że
mama zapomniała kluczy. Niestety zawiodłam się bo przede mną stał Logan, który najwyraźniej nie był w najlepszym humorze...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam wszystkich rozdziałem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz